I PRÓBY POLOWE DLA RETRIEVERÓW

Talmi w pracy. (48KB)


cofnij


27 czerwca 1997 roku, wraz z moim psem, miałam przyjemność uczestniczyć w Wiosennych Próbach polowych psów ras myśliwskich.
Celem takich prób jest ocena przydatności młodego psa (do 18 miesięcy) do pracy w polu. Polegają one na przeprowadzeniu kilku praktycznych testów oceniających naturalne predyspozycje do pracy użytkowej.
Było to o tyle niezwykłe doświadczenie, że po raz pierwszy w Polsce w takich próbach uczestniczyły retrievery. Dotychczas, ta grupa psów nie wzbudzała zainteresowania ani u myśliwych ani u hodowców. Dlatego też nigdy wcześniej, przedstawiciele tej grupy nie brały w Polsce udziału w takich imprezach. Tym razem jednak, do prób zostały zgłoszone trzy retrievery - dwa Goldeny i jeden czarny Labrador startujące w grupie psów Małych Ras.
Próby te były sprawdzianem nie tylko walorów użytkowych naszych psów ale również prawidłowości doboru testów, sposobu oceny, punktowania itp. Był to więc egzamin nie tylko dla naszych pupili, ale także dla samych sędziów nas oceniających. Stąd też wielka waga tego wydarzenia.
Spotkaliśmy się wszyscy w niedzielny, nieco chłodny, ale słoneczny poranek w podwarszawskim Welendowie. Sprawdzono listę, każdy otrzymał numer startowy, po czym poprowadzono nas na wielką polanę, gdzie zapłonęło ognisko, uroczyście nas powitano, odtrąbiono co trzeba i rozdzielono do poszczególnych grup (nasza - IA).
Nasza grupa zaczynała od próby strzału. Polega ona na tym, że każdy "ludzki" uczestnik, oddzielnie prowadzi swojego psa na smyczy, jakby to był zwykły spacer, po czym na znak sędziego puszcza go luzem. Po chwili pada strzał a oceniający sędzia obserwuje reakcje psa, który nie powinien okazać lęku. Oceny z wszystkich konkurencji były wpisywane do specjalnej Karty Oceny Psa Myśliwskiego Małej Rasy.
Następna próba oceniała skłonność do pracy w wodzie. Dla naszych retrieverów była to zwykła formalność, gdyż zanim jeszcze ktokolwiek zdążył zachęcić je do wskoczenia do jeziora, już taplały się w nim radośnie.
W celu zaliczenia następnych konkurencji przemieściliśmy się bliżej pól i różnych zarośli. Nadszedł czas na próbę sprawdzającą reakcje psa w polu tzw. "wiatr". I znowu, każdy oddzielnie udawał się na "spacer" z Sędzią, który oceniał czy i w jaki sposób pies porusza się wietrząc zwierzynę. Pies powinien poruszać się zakosami "przeczesując" teren i z nosem nisko przy ziemi szukać tropu.
Podczas tej dość długiej i pełnej niespodzianek "wycieczki" oceniano również:
1.pasję, tzn. gotowość i chęć do pracy, dokładność i wytrwałość w tropieniu śladu, inicjatywę psa, ale też łatwość do posadzenia psa, czyli jego opanowanie i karność,
2.skłonność do buszowania (inaczej predyspozycje do przeszukiwania zarośli, krzaków i chaszczy),
3. praca na tropie zająca - w naszym przypadku była to kuropatwa, która nagle wyfrunęła z ukrycia w trawie - sędziowie bacznie obserwowali jak zareaguje pies, który zaczął przeszukiwać teren i odnalazł miejsce w którym była ukryta
4.skłonność do posłuszeństwa i współpracy z przewodnikiem.
Po zakończeniu wszystkich konkurencji, zmęczeni ale i zadowoleni powróciliśmy do naszego ogniska gdzie znowu odtrąbiono stosowne hejnały, po czym podano prawdziwy, myśliwski, pyszny i pachnący bigos. My jednak z niecierpliwością czekaliśmy na moment uroczystego wręczenia nagród. W przypadku retrieverów były to przepiękne dyplomy. Byliśmy bardzo dumni, gdyż nasz Talmi uzyskał dyplom III stopnia, I lokatę zdobywając 95 punktów.

Anna Radwańska


cofnij