Kurs i konkursy
w Łajsie i Mazuchach koło Olsztyna




cofnij



Pies 4(276) 1999 r.

Ponieważ do tytułu Interchampiona wielu rasom psów myśliwskich potrzebne są konkursy, chcę opowiedzieć o swej przygodzie na Mazurach. Nie jestem myśliwym a jedynie zwykłym miłośnikiem zwierząt, ale nie znaczy to,że mój- wygrywający na wielu wystawach w kraju i za granicą golden retriever- nie może pokusić się o dyplom psa pracującego.
Od znajomych ze Szczecina dowiedziałam się, że w Łajsie koło Olsztyna na początku maja organizowany jest kurs przygotowujący do konkursu zarówno psy jak ich właścicieli. Zapisałam się natychmiast (a było to na jesieni ubiegłego roku) i 4-go maja, zaraz po wystawie w Dobrym Mieście udałam się z Traperem do Łajsu.
Miejsce kilkudniowego pobytu przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Pensjonat przepięknie położony nad samym brzegiem jeziora, pojedyńcze pokoje z łazienkami, sauna, basen, posiłki przy jednym, dużym stole- jedzenie bez ograniczeń (pierożki, naleśniki,pyzy,placki,racuszki, ryby, mięsa, jaja)- żyć, nie umierać.
Zajęcia rozpoczęły się od spotkania psów z dzikami w dziczej zagrodzie. Trochę trudu sprawiło przepędzenie dzików z bagien do mniejszej zagrody, ale wachtelhundka poradziła sobie z dwoma, doświadczonymi już w takich spotkaniach wycinkami.
Dziki wcale nie bały się psów, które wpuszczano do nich po dwa lub trzy, wręcz przeciwnie, atakowały zarówno ludzi, jak i psy. Zdziwiły się na widok dużego, kremowego psa i jego wolały omijać z daleka. Niektóre zajadłe psy wyszły z zagrody całe utytłane w błocie, ale bardzo zadowolone i podekscytowane. Po południu czekała ich stosunkowo łatwa praca na śladzie, który zostawiła, ciągnięta po ziemi, świeża skóra dzicza. Na końcu tropu skóra ta leżała i psy mogły ją tarmosić i oszczekiwać. Teraz trzeba było wytłumaczyć Traperowi, że należy iść z nosem przy ziemi i szukać. Pies ma iść w obroży,na otoku (długiej rzemiennej smyczy) przed menerem i wskazywać dokładnie drogę ciągniętej wcześniej dziczej skóry.
Nasz golden przez prawie pięć lat był uczony, że gdy jest na smyczy, ma iść z głową uniesioną do góry, ale "łapiąc ślad" dość szybko zrozumiał o co chodzi (głównie za sprawą doświadczenia i cierpliwości pana Ryszarda Apanasewicza, który był kierownikiem kursu). Przez następne kilka dni wszystkie psy, które uczęszczały na kurs, chodziły rano i po południu po codziennie kładzionych świeżych tropach zostawianych specjalnymi butami z racicami dzika i skrapianymi farbą (czyli świeżą krwią).
Na kurs uczęszczały psy różnych ras- trzy basset houndy, jeden jamnik szorstkowłosy i foksterier krótkowłosy, dwa karelskie psy na niedźwiedzie, jeden labrador, jeden bloodhound i golden retriever i kilka posokowców bawarskich. Podziwiałam pracowitość i wytrwałość organizatorów kursu- prócz pana Ryszarda, od świtu do nocy pracowali panowie: Alfred Suchodolski, Waldemar Paszkiewicz i Piotr Gołaszewski.
Ścieżki tropowe, na początku krótkie ok.150-200m, z dnia na dzień robiły się coraz dłuższe, do ok.1km. Ścieżek takich było dziesięć każdego dnia. Należało je najpierw położyć a następnie przejść po nich z każdym psem po parę razy. Pan Apanasewicz czuwał cały czas i udzielał właścicielom psów cennych rad instruując jak korygować mniej pożądane zachowania psów. Niestrudzenie, cały dzień na nogach, uśmiechnięty, pogodny i wesoły towarzyszył każdemu psu na śladzie.
Na szczęście pogoda była przepiękna- ciepło, słonecznie, bez deszczu. Piękne mazurskie lasy i jeziora stwarzały przyjemny nastrój, a obcowanie z psami na łonie natury, obserwowanie ptaków i mnóstwa jaszczurek wygrzewających się na słońcu było miłym oderwaniem od codzienności. Najwięcej problemów stwarzały kleszcze, które opadały psy po każdorazowym wejściu do lasu. Swojego psa zabezpieczyłam lekiem Frontline i muszę przyznać,że mimo iż zdejmowałam kleszcze z jego futra, ani jeden nie zdołał przyssać się do skóry. Zwracam na ten szczegół specjalną uwagę, ponieważ niektóre kleszcze mogą przenosić na psy bardzo groźny pasożyt krwi -babeszję.
Na kursie oprócz ścieżek tropowych psy z menerami ćwiczyły także "odłożenie". Polega to na sprawdzeniu reakcji psa na strzał. Psa myśliwskiego zostawia się w pozycji siad samego, luzem lub na smyczy przywiązanej do drzewa i odchodzi na taką odległość, aby być niewidocznym. Po dwóch minutach następuje strzał w odległości 30-40m od psa i po następnych dwóch minutach jeszcze jeden strzał. Pies ma zachowywać się spokojnie, nie okazywać lęku, nie szczekać i nie szarpać się na smyczy. Może wstać, wąchać naokoło miejsce lub położyć się. Po drugim strzale menerzy wracają do swoich zwierząt. Na ogół psy nie miały kłopotów z tym ćwiczeniem.
Wieczorem po kolacji zmęczone czworonogi zasypiały, a uczestnicy kursu mogli łowić ryby, pływać łódką lub siedzieć przy ognisku i gawędzić. Atmosfera była bardzo przyjemna, nawiązały się nowe znajomości i przyjaźnie.
I wreszcie nadeszła sobota 8 maja 99- dzień konkursu i sprawdzenia umiejętności psów. Menerzy byli zdenerwowani, psy nieco podniecone, bo konkurs odbywał się na nowym dla nich terenie, w ośrodku kynologicznym Mazuchy k.Olsztyna, OHZ Nadleśnictwa Olsztyn. Przybyli jeszcze inni zawodnicy z miejscowymi myśliwymi. W sumie zgłoszono 17 psów 10 ras do V Warmińskiego Konkursu Tropowców i 7 posokowców bawarskich i hanowerskich do V Konkursu Posokowców.
Uroczystego otwarcia konkursów dokonał Łowczy Wojewódzki w Olsztynie pan Dariusz Zalewski, a głównym organizatorem imprezy był Zarząd Wojewódzki PZŁ w Olsztynie- Zespół upowszechniania Psa Myśliwskiego.
Komisja sędziów w składzie Andrzej Brabletz- Sędzia Główny oraz sędziowie Ryszard Apanasewicz, Zdzisaw Borowiec, Jerzy Ciechanowski i Wiesław Szczepański oceniało ogółem 24 psy. W wyniku tej oceny Komisja przyznała:
w konkursie tropowcow , w konkursie posokowcow
-dyplom I stopnia, 13 psów, 2 psy,
-dyplom II stopnia, 3 psy, 3 psy,
-dyplom III stopnia,0,0
-bez dyplomu, 1 pies, 2 psy.
W czasie gdy Komisja ustalała punkty i lokaty, na terenie Ośrodka zapłonęło piękne ognisko, podano kiełbaski i napoje. Menerzy psów, które miały otrzymać dyplomy dumnie nosili "Złom" czyli gałązki świerkowe.
Podsumowania i wręczenia nagród dokonał Sędzia Główny pan Andrzej Brabletz wraz z zespołem sędziowskim oraz Łowczy Wojewódzki pan Dariusz Zalewski.
Mój pies (już teraz Inter Ch./Ch.Pl.,Ch.H.BiS Chicago of Top Team/Traper) zdobył dyplom I stopnia i 4-ta lokate na 17 zawodników, spełnił tym samym wszystkie wymagania do Interchampiona. Podobnym sukcesem zakończył konkursy Ch.PL. Beszamel z Gangu Dlugich i Ch.PL Prezydent Echo Akribeia.
Kurs i konkurs pozostaną dla mnie miłym i niezapomnianym kynologicznym przeżyciem, na które namawiam innych właścicieli psów ras myśliwskich, celem dania im szansy na utrzymanie wrodzonych pasji łowieckich. Nie sądziłam wcześniej, że Traper, po stosunkowo krótkim przygotowaniu, potrafi dobrze pracować na tropie. Myślę ,że podobnie jest z wieloma psami, ktorym szansy na sprawdzenie nie zapewniono.
Olbrzymia rola przypada organizatorom konkursu i instruktorom, których umiejętności nauczania, zrozumienie zachowań i reakcji psów w Łajsie było zupełnie wyjątkowe.

Małgorzata Supronowicz

WYNIKI

W konkursie tropowców:
- Dyplom I stopnia,lokata 1;CPC oraz nagrodę rzeczową ZW PZŁ przyznano psu jamnik szorstkowłosy DENAR Sfora Zadory; 18.03.1997r.;Wł.Ewa i Dariusz Kamińscy
- Dyplom I stopnia;lokata 2 oraz nagrodę rzeczową ZW PZŁ przyznano psu wyżeł niemiecki szorstkowłosy ALF z Bałcyńskiego Sadu, Wł.Joachim Cymerman,
- Dyplom I stopnia;lokata 3 oraz nagrodę rzeczową przyznano suce wachtelhund WANTA z Wojnowa; 18.07.1997r.;Wł Piotr Gołaszewski.

W konkursie posokowców:
- Dyplom I stopnia; lokata 1 oraz nagrodę rzeczową Nadleśnictwa Olsztyn przyznano psu rasy posokowiec hanowerski FUX Wipsowo Bór; 29.09,1997r.;Wł.Hubert Głowiński,
- Dyplom I stopnia; lokata 2 oraz nagrodę rzeczową Nadleśnictwa Olsztyn przyznano psu rasy posokowiec hanowerski AJAX z Puszczy Ramuckiej; 23.01.1998r.;Wł i Hod. Waldemar Paszkiewicz,
- Dyplom I stopnia; lokata 3 oraz nagrodę rzeczową Nadleśnictwa Olsztyn przyznano psu posokowiec bawarski ASTOR Wielka Włóczęga; 18.10.1996r;Wł.Zbigniew Kielak.



cofnij