III Okregowy Konkurs Retrieverów
Malanów k/Aleksandrowa Łódzkiego
- grupa C

Małgorzata Wysocka

Nikita - aport lisa


cofnij


Klasa C charakteryzuje się tym, ze ma 3 konkurencje więcej niż klasa B:
  1. poszukiwanie zagubionej zwierzyny - na odległość 50m rzucana (schowana) jest zwierzyna - bażant lub król - widoczne dla przewodnika, a niewidoczne dla psa. Pies ma to odszukać i przynieść rzecz jasna.
    Sprawa polega na kierowaniu psem - czyli liczy się współpraca w porozumieniu z psem (trza się znać z psem jak łyse konie ;-))

    Ja wybrałam - o święta naiwności;))) bażanta do tej konkurencji.
    Widzę jak asystent idzie gdzieś daleko w las przez polane i tam umieszcza ptaka. Jakbym wybrała króla jak moi konkurenci to byłby rzucony bliżej w trawie ;-))

  2. Aport drapieżnika - puszcza się psa po aport na włóczce 30m w lesie, gdzie na końcu tego śladu umieszczony jest kojec z drewnianych żerdzi (prawie szczelnie zakryty!!) o wym.3x3 szer. i 60 cm wys., a w nim zwłoki lisa od 3-5kg oczywiście dzikiego!
    Pies idąc po włóczce ma wskoczyć do kojca, złapać lisa w kufę, wyskoczyć z nim z kojca i przynieść z powrotem do przewodnika, oddając rzecz jasna lisa z siadu.

    Właśnie ta konkurencja tak mi się kiedyś spodobała na konkursie w wykonaniu Kruka, ze zamarzyło mi się, iż moja Nikita tez to kiedyś zrobi :-)
    Nikita oczywiście wytargała tego rudzielca i oddala mi go, a ja odebrałam dzikusa bez mojej dyżurnej rękawiczki - czego nie robi się dla psa? ;-)))
    Skoro pies (suka) to robi dla mnie! Dzikusa miała pierwszy raz w pysku właśnie na konkursie.

  3. Bobrowanie za żywą kaczka (z obciętymi lotkami, które później odrastają) w szuwarach - pies puszczony z brzegu, po zestrzale (ślad z piór kaczki) ptaka ma za zadanie wytropić kaczkę - oceniany jest zapal psa, jego ciętość tropienia za zwierzyna i upór w szukaniu. Pies nie musi wynieść kaczki.

    W tej konkurencji Niki podobała mi się bardzo, jak goniła te kaczkę płynąc za nią to czułam się jak na wyścigach konnych - ale był ubaw ;-))
    W końcu ta mała poczwara -kaczka- zanurkowała i Niki musiała ją dalej szukać. Miała taką zawiedziona minkę jak kazali mi ją już odwołać.
Dzisiaj jeszcze wyczesywałam z niej kolce z szuwarów i rzepy.




cofnij