Sprawozdanie z Międzynarodowego Konkursu Retrieverów w Batorowie



cofnij

Zwyciężczyni Międzynarodowego Konkursu Retrieverów w Batorowie - NANCY Dżemojady (wł. P. Luboń) fot. M. Wilska




To był mój PIERWSZY konkurs retrieverów i do tego rangi międzynarodowej. Dlatego mojej opinii możecie nie traktować poważnie, ale napiszę jak ja to widziałam.
Droga nie była oznakowana, jechałam z Alicją od Coffiego i Hanią od Ediego (nasze listowiczki - przypis webmastera) i o tym, że gdzieś odbywa się jakiś konkurs można było domyślić się tylko po obecności dużej liczby samochodów.
Wysiadając z samochodu odniosłam bardzo niemile wrażenie. Miejsce wyglądało dosłownie jak plac budowy, z niezbyt wielkim laskiem, jeziorem i jakimś bagnem. Może to się wydać głupie, ale liczyłam, że gdzieś znajdę sekretariat, gdzie będę mogła kupić katalog(?) i zorientować się o co chodzi... A tu nic nie wiadomo…. Gdzie organizowane są jakie konkurencje trzeba się domyślić samemu, nie było nikogo kto powiedziałby oglądającym co, gdzie i jak?
No i kolejne niemiłe zaskoczenie - zgłoszony tylko jeden golden!:((((

Najpierw osiadłyśmy z dziewczynami przy aporcie kaczki z wody. Bardzo widowiskowe, psy radziły sobie nieźle, najbardziej spodobał mi się 8-miesieczny labek, startujący w klasie B (klasy A nie było). Właściciel umiał opanować jego szczenięcy temperament i maluch doskonale zaliczył konkurencje. Wysiadł na włóczce bażanta, ale o tym potem.
Do klasy C były zgłoszone 2 psy: Dropi p. Marchwickiego i biszkoptowa labradorka (nie znam nazwiska właściciela)…
Drop dostał chyba czwórkę, a tamten labek....no tak. Pasja ją roznosiła i to było widać. Trudno jej było usiedzieć w miejscu i powstrzymać się od wypłynięcia do kaczki. Ale pech chciał, że kaczka się nie do końca ustrzeliła (albo wcale się nie ustrzeliła, bo uciekała i nurkowała), a właściciel nie chciał zdecydować się na następną kaczkę, bo wierzył w możliwości swojej suki. Kaczka uciekła gdzieś w szuwary, a labka poszła go szukać. Szukała długo i zawzięcie. I już był moment kiedy ją miała... ale kaczka zanurkowała i już jej nie było widać.
Właścicielowi nie pozwolono powtarzać konkurencji, a szkoda…

Widziałam też włóczkę bażanta. I tu pierwszy startował szczeniak, o którym już pisałam wcześniej.
Od początku wyglądał jakby go coś dręczyło, szedł bardzo niespokojnie. Właściciel podprowadził go... i nagle w tył zwrot, pies biegnie w trawę naprzeciwko miejsca startu i zaczyna czegoś szukać. Po chwili wraca z okazałym bażantem… Chciałeś bażanta, to ci przyniosłem! Nieważne skąd! Ważne, że jest! ;;))))
Widocznie pies wyczuł ptaka wcześniej i myśl o nim nie pozwalała mu się skupić. A skąd on się wziął tego nie wiadomo…

NANCY Dżemojady (wł.Piotr Luboń) wszędzie świetnie pracowała....tak, golden! I to właśnie ta goldenka, startująca w klasie B dostała dyplom I stopnia i wygrała cały konkurs!!!
Goldeni honor obroniony! ;)))))
Magda K.





cofnij