Sprawozdanie z Międzynarodowego Konkursu Retrieverów w Batorowie
cofnij
To był mój PIERWSZY konkurs retrieverów i do tego rangi międzynarodowej. Dlatego mojej opinii możecie nie traktować poważnie, ale napiszę jak ja to widziałam.
Droga nie była oznakowana, jechałam z Alicją od Coffiego i Hanią od Ediego (nasze listowiczki - przypis webmastera) i o tym, że gdzieś odbywa się jakiś konkurs można było domyślić się tylko po obecności dużej liczby samochodów.
Wysiadając z samochodu odniosłam
bardzo niemile wrażenie. Miejsce wyglądało dosłownie jak plac budowy, z
niezbyt wielkim laskiem, jeziorem i jakimś bagnem. Może to się wydać
głupie, ale liczyłam, że gdzieś znajdę sekretariat, gdzie będę mogła kupić
katalog(?) i zorientować się o co chodzi... A tu nic nie wiadomo…. Gdzie
organizowane są jakie konkurencje trzeba się domyślić samemu, nie było
nikogo kto powiedziałby oglądającym co, gdzie i jak?
No i kolejne niemiłe
zaskoczenie - zgłoszony tylko jeden golden!:((((
Najpierw osiadłyśmy z dziewczynami przy aporcie kaczki z wody. Bardzo
widowiskowe, psy radziły sobie nieźle, najbardziej spodobał mi się
8-miesieczny labek, startujący w klasie B (klasy A nie było). Właściciel umiał opanować jego szczenięcy temperament i maluch doskonale zaliczył
konkurencje. Wysiadł na włóczce bażanta, ale o tym potem.
Do klasy C były
zgłoszone 2 psy: Dropi p. Marchwickiego i biszkoptowa labradorka (nie znam
nazwiska właściciela)…
Drop dostał chyba czwórkę, a tamten labek....no tak. Pasja ją
roznosiła i to było widać. Trudno jej było usiedzieć w miejscu i
powstrzymać się od wypłynięcia do kaczki. Ale pech chciał, że kaczka się
nie do końca ustrzeliła (albo wcale się nie ustrzeliła, bo uciekała i
nurkowała), a właściciel nie chciał zdecydować się na następną
kaczkę, bo wierzył w możliwości swojej suki. Kaczka uciekła gdzieś w
szuwary, a labka poszła go szukać. Szukała długo i zawzięcie. I już był
moment kiedy ją miała... ale kaczka zanurkowała i już jej nie było widać.
Właścicielowi nie pozwolono powtarzać konkurencji, a szkoda…
Widziałam też włóczkę bażanta. I tu pierwszy startował szczeniak, o którym
już pisałam wcześniej.
Od początku wyglądał jakby go coś dręczyło, szedł bardzo
niespokojnie. Właściciel podprowadził go... i nagle w tył zwrot, pies
biegnie w trawę naprzeciwko miejsca startu i zaczyna czegoś szukać. Po
chwili wraca z okazałym bażantem… Chciałeś bażanta, to ci
przyniosłem! Nieważne skąd! Ważne, że jest! ;;))))
Widocznie pies wyczuł ptaka wcześniej i myśl o nim nie pozwalała mu się skupić. A skąd on się
wziął tego nie wiadomo…
NANCY Dżemojady (wł.Piotr Luboń) wszędzie świetnie pracowała....tak, golden! I to właśnie ta goldenka, startująca
w klasie B dostała dyplom I stopnia i wygrała cały konkurs!!!
Goldeni honor
obroniony! ;)))))
Magda K.
cofnij